Moja przygoda z kosmetykami
zaczęła się bardzo niedawno, bo w styczniu 2011 roku. Leżałam chora w łóżku i z
nudów weszłam na you tuba i tam jedna z dziewczyn Nieesia25 (na pewno sporo Was
ją zna) zaraziła mnie swoją pasją. Nie żebym się z Agą porównywała, przy niej
jestem mały pikuś, ale zaczęłam dłużej czasu spędzać w sklepach z kosmetykami i
po prostu interesować nimi. Swoich małych przyjaciół czy jak to mówi mój mąż
polepszaczy humoru
nabywam często po obejrzeniu jakieś recenzji na you tubie, albo po przeczytaniu
opinii na blogu. Nie wiem już jak wcześniej radziłam sobie bez płynu
micelarnego, bazy pod cienie, czy dobrego
kremu pod podkład. Właściwie nie malowałam się za wiele wcześniej, bo zawsze po
godzinie wyglądałam jak karykatura. Tusz się ścierał, podkład mi się ważył,
najbardziej w okolicach nosa i czoła, cienie gdzieś znikały, po zmyciu tego wszystkiego
wyglądałam jakby mnie ktoś w ciemnej ulicy pobił. Dobrze, że przed ślubem się wzięłam
za siebie, bo jeszcze by mojego męża posądzili o znęcanie się J Postaram się co jakiś
czas wrzucać opinię z produktów, które pozwalają mi wyglądać w makijażu jak
kobieta a nie jej parodia.
Jednym z większych utrapień były
usta, stosowałam tylko błyszczyki, bo pomadki zawsze uwidaczniały moje suche
skórki, zresztą moje usta są dość wąskie i matowe pomadki nie były dla mnie.
Trafiłam jednak na pomadko błyszczyki z naszej rodzimej firmy Celia i się
zakochałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz